Epigenetyka

epigenetyka a geny

Epigenetyka – gen to nie bomba zegarowa

Przez blisko pół wieku sądzono, że geny decydują o tym, kim jesteśmy. Determinują nasz wygląd, zachowanie, talenty i predyspozycje do określonych chorób. Wszystko jest z góry zaplanowane. Rodzimy się z określonymi genami i nic nie może tego zmienić. Badania z ostatnich lat pokazują, że byliśmy w błędzie.

Kiedy Francis Crick i James Watson odkryli w 1953 roku budowę cząsteczki DNA, w biologii i medycynie nastąpiła rewolucja. „Znamy już tajemnicę życia!” – informowały pierwsze strony poczytnych pism. W ślad za tym odkryciem nastąpił lawinowy rozwój genetyki. Dziś jej osiągnięcia są szeroko wykorzystywane w różnych naukach, począwszy od paleontologii, a skończywszy na kryminalistyce. Badania genetyczne stają się coraz bardziej popularne. Nazywa się je często „profilaktycznymi”, jednak gdy wskazują obecność genu kojarzonego z nieuleczalną chorobą, stają się w rzeczywistości wyrokiem.

Czy na pewno tak musi być?

Wraz z upływem lat i postępem badań rośnie wokół genów liczba nieporozumień i mitów. Coraz częściej mówi się o obciążeniach genetycznych, a do działań profilaktycznych zalicza się zabiegi operacyjne polegające m.in. na usunięciu piersi i jajników, szczególnie popularne, odkąd poddała się im Angelina Jolie. Geny stawiane są w roli głównego winowajcy, przedstawiane są jak bomba z opóźnionym zapłonem. Zegar tyka i w każdej chwili może nastąpić wybuch. Rak dopadnie nas tak jak naszego ojca, matkę, ciotkę, brata czy kuzyna. Jeśli choroba dotknęła kogoś z naszych bliskich, to według powszechnej opinii nas również dopadnie. Jesteśmy na nią skazani, ponieważ rodzimy się z określonymi genami odziedziczonymi po przodkach i nie mamy na nie wpływu. Geny determinują wszystko.

Konsekwencją takiego podejścia jest narastanie strachu. Na terapię do psychologów czy psychobiologów zgłasza się coraz więcej osób z obsesyjnym lękiem przed chorobami nowotworowymi, zawałem serca, cukrzycą, itp. Dużą grupę stanowią wśród nich młode kobiety „obciążone” genem BRCA1 czy BRCA2, które szukają innego rozwiązania niż „profilaktyczna” mastektomia.

Czy naprawdę jesteśmy ofiarami swoich genów?

Spore zamieszanie w informacjach na temat nowych odkryć genetycznych wprowadza przekaz medialny. Co jakiś czas jesteśmy informowani o odkryciu genu powodującego taką, czy inną chorobę. Prowadzi się też badania historyczne: „Genetycy z Uniwersytetu w Buffalo studiowali starożytne DNA człowieka i znaleźli w genomie błędy genetyczne, które odpowiadają za łuszczycę” – czytamy na jednym z portali zajmujących się zdrowiem. Gdzie indziej możemy przeczytać, że naukowcy znają już około 6 tys. chorób wiązanych z błędami w sekwencji DNA. Zamieszanie wprowadza jednak brak rozróżnienia pomiędzy przyczynowością a korelacją. W praktyce występowanie określonego genu przy jakiejś chorobie nie oznacza, że gen ten chorobę powoduje. Inne światło na rzeczywistą rolę i znaczenie genów rzuca epigenetyka – nauka, której źródła sięgają w Stanach Zjednoczonych przełomu lat 60. i 70. XX w., a która od niedawna rozwija się również w Polsce.

Odkrycia Bruce’a Liptona

Pod koniec lat 60. XX w. młody naukowiec, Bruce Lipton, przygotowywał doktorat na Uniwersytecie Medycznym Stanforda. Przedmiotem jego pracy było klonowanie i badanie ludzkich komórek macierzystych. Obserwował jak z jednej komórki, przez podział tworzą się tysiące identycznych genetycznie komórek, ale z jednych powstają kości, z innych mięśnie, jeszcze z innych tkanka tłuszczowa. Pytał, jak to możliwe, skoro DNA jest niezmienne, skoro wszystko zostało z góry zaprogramowane, skoro wszystkie badane komórki są identyczne? Odpowiedź na jego pytanie zawierała się w składzie chemicznym podłoża, którego używał do hodowli. Okazało się, że DNA komórek zostaje zmienione przez środowisko, w którym się znajdują.

Kolejne badania Liptona obalały coraz to więcej mitów dotyczących genów. Okazało się, że nasz genom nie jest niezmienny. W trakcie naszego życia zmienia się wielokrotnie. Geny aktywują się i deaktywują, nie działają jednak same z siebie, nie włączają się same i nie wyłączają. Nie są nawet niezbędne do życia komórki. Pozbawiona jądra komórka nadal żyje i spełnia swoją funkcję, nie może się jednak regenerować. Czynnikiem decydującym jest środowisko. Wpływało ono nie tylko na funkcję komórek (mięśniowe, kostne, tłuszczowe), ale też powodowało choroby jeśli było toksyczne oraz powrót do zdrowia jeśli zawierało substancje odżywcze. A zatem – udowadniał Lipton – geny nie mogą programować z wyprzedzeniem życia komórki, ponieważ jej przetrwanie zależy od dostosowania się  do środowiska, w którym żyje. Geny niczego nie determinują, mają jedynie wyprodukować białko, które jest w danej chwili potrzebne.

Odkrycia Liptona dały początek epigenetyce. Genetyka zakłada kontrolującą rolę genów, epigenetyka (epi- z gr. ponad, nad) mówi natomiast, że geny są kontrolowane przez czynniki zewnętrzne. Co to oznacza w praktyce?

Epigenetyka a choroby

Odkrycia dr. Bruce’a Liptona i wielu naukowców kontynuujących jego badania na całym świecie pokazują, że geny nie są bombą zegarową, na której siedzimy. Nie wybuchają bez powodu. Jedynie 2% wszystkich chorób ma związek z obecnością pojedynczego genu. Pozostałe są wynikiem kombinacji wielu genów i czynników środowiskowych, czyli mechanizmów epigenetycznych. Część naukowców uważa nawet, że w swoistej „układance” różnych czynników chorobotwórczych geny mają najmniejsze znaczenie. Polskie badania z 2010 roku wykazały, że jedynie 1 promil przypadków raka piersi u kobiet był związany z występowaniem zmutowanego genu BRCA1 lub BRCA2. Oznacza to, że aż 999 z 1000 przebadanych kobiet zachorowało na raka piersi z przyczyn innych niż obciążenie genetyczne. Te inne przyczyny to stres, emocje, przeżyte traumy, niewłaściwa dieta, styl życia i inne czynniki środowiskowe. Każdy z nich może aktywować informację zapisaną w genach, dlatego tak ważna jest rzeczywista, wieloaspektowa profilaktyka zdrowotna.

Badania epigenetyczne idą w parze ze współczesnymi holistycznymi metodami, łączącymi medycynę i biologię z psychologią (Nowa Medycyna Germańska, Biologika, Totalna Biologia, Recall Healing i inne pochodne). Tłumaczą one związek pomiędzy problemami emocjonalnymi i stresem a konkretnymi schorzeniami, mówią o tym, że choroba nie jest błędem natury, ale sensownym programem biologicznym, a to oznacza, że jest odwracalna. Oznacza też, że nasz genom zawiera informacje, które pozwalają wyzwolić dowolną chorobę i pozwalają ją cofnąć, gdy staje się zbędna (szerzej będzie o tym mowa w osobnym artykule).

W jaki sposób dochodzi do aktywacji genu?

Informacje dziedziczne znajdują się w chromosomach, które ciasno wypełniają jądro komórkowe. Każdy chromosom składa się w połowie z podwójnej helisy DNA, a w drugiej połowie z białek regulacyjnych – histonów. Są one jak rękaw, który osłania spiralę DNA. Gen może zostać odczytany tylko wtedy, gdy zostanie odsłonięty przez białko regulacyjne, a to może nastąpić wyłącznie na skutek bodźca z zewnątrz. W błonie komórkowej znajdują się receptory, które jak anteny telewizyjne wychwytują sygnały z otoczenia i przekazują je w głąb komórki. Tam działają efektory – białka o różnym przeznaczeniu. Każde z nich może aktywować gen. Receptory i efektory tworzą razem rodzaj przełącznika, który przekłada sygnał środowiskowy na odpowiednią reakcję w komórce. Sygnały mogą być zarówno fizyczne (np. histamina, insulina, estrogen i in.), jak też falowe: światło, dźwięk, fale radiowe. Fizyka kwantowa pokazuje, że sygnałem środowiskowym, który może spowodować aktywację genu są także nasze myśli.

Czy myśl może zmieniać DNA?

Takie pytanie postawili sobie naukowcy z amerykańskiego Instytutu HearthMath, zajmującego się badaniami naukowymi nad alternatywnymi metodami uzdrawiania. Umieścili w próbówkach fragmenty ludzkiego DNA i wręczyli je uczestnikom eksperymentu. Mieli oni trzymać w dłoni próbówkę i myśleć o najgorszych rzeczach, jakie ich spotkały w życiu. Następnie DNA z próbówek zostało przebadane i… okazało się, że jest uszkodzone. W drugiej fazie eksperymentu to samo, uszkodzone DNA, ponownie umieszczono w próbówkach, które wręczono uczestnikom. Tym razem mieli oni generować wyłącznie pozytywne myśli, przypominając sobie najszczęśliwsze chwile w swoim życiu. Badanie pod mikroskopem wykazało, że DNA zostało naprawione. Tym samym udowodniono również, że nasz genom nie jest niezmienny, a my sami nie jesteśmy ofiarami naszych genów, ale naszych myśli!

Praktyczne wnioski na co dzień

Twórca epigenetyki, dr Bruce Lipton, opierając się również na osiągnięciach fizyki kwantowej, zachęca przede wszystkim do pozytywnego myślenia. Nie chodzi tu jednak o udawanie, że wszystko jest fantastyczne, jeśli nie jest. Chodzi o całkowitą zmianę sposobu myślenia, o pozbycie się nawyku narzekania i oczekiwania na najgorsze. Chodzi o to, aby widzieć w życiu nie to, co złe, ale to co dobre, o to, aby w każdej sytuacji starać się zobaczyć dobrą stronę, aby wykreować zupełnie inny obraz otaczającego nas świata i ludzi. Warto też zadbać o łagodzenie tych czynników epigenetycznych, na które mamy wpływ: stres, emocje, niewłaściwa dieta, styl życia. Mamy szczęście żyć w czasach, kiedy dostępne są coraz to nowe narzędzia kształtowania naszej świadomości i kreowania zdrowia. Bruce Lipton poleca tu szczególnie medycynę energetyczną, do której zalicza coraz popularniejszą również w naszym kraju Technikę Emocjonalnej Wolności (EFT). Na gruncie polskim powstała także metoda Emo-DNA (Emotional DNA), która pozwala wpływać na nasze geny za pomocą świadomości. Zadbajmy o to, by widzieć w świecie, w życiu, w ludziach, to co najlepsze, a nie będziemy musieli obawiać się naszych genów.

Autor: Ewa Chabros

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ